masochizm
Podobno jak się dobrze zaczyna, to i dobrze kończy. Zaczynam kolejną rundę, czekam na gromkie oklaski i zapach triumfu w powietrzu.
Jesień życia, spacer po obozach zagłady i ogólnikowa samotność robi ze mnie okrojonego z charakteru Wertera. Obojętyzm, obok romantyzmu i modernizmu. Staram się jak mogę dodać smaczku, ale widząc piękno świata łzy wodospadem napływają mi do oczu. Kolory rażą, z kolei smutek podnieca niezdrowo.
Coś dziwnego dzieje się ze mną, a młodam jest jeszcze. I znowu zamieszanie.



